Pracodawcy a kobiety w ciąży

Właśnie dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży – dla większości z Nas jest to ogromne i wyczekane szczęście, ale niezależnie od tego, czy planowałaś dziecko w tym momencie, czy jest to lekkie zaskoczenie, to wiesz, że Twoje życie już za kilka miesięcy zmieni się diametralnie. Jesteś pełna obaw, bo chociaż najwięcej zmian czeka Cię w domu, to zmianie ulegnie również Twoja sytuacja zawodowa. Jeśli praca daje Ci satysfakcję, to chciałabyś móc ją wykonywać jak najdłużej, ale każda ciąża jest inna i ciężko jest przewidzieć, jak przebiegnie Twoja. Sama znam zarówno mamy, które pracowały prawie do samego końca ciąży, jak i takie, które już w pierwszych miesiącach musiały pójść na zwolnienie. Ta ostatnia grupa budzi w wielu pracodawcach obawy – niektórzy zakładają, że kobieta w ciąży zaraz „zwieje” na zwolnienie ciążowe, a potem urlop macierzyński i nie daj Boże – jeszcze weźmie urlop wychowawczy. A na domiar „złego” dopóki będzie w biurze, to coraz częściej będzie się zwalniać do domu, coraz mniej wydajnie pracować, będzie blokować etat, a zwolnić się jej nie da! Toż to same problemy dla firmy! Czy jednak trzeba od razu zakładać czarne scenariusze? W tym artykule zmierzę się z mitami dotyczącymi ciężarnych pracownic i podzielę się z Wami prawdziwymi historiami „ciężarówek” 😉 

Z CSR-owego punktu widzenia sytuacja jest jasna: zawsze należy dobrze potraktować kobietę w ciąży, możliwie ułatwić jej ten etap życia. Właściwe podejście do pracowników jest wpisane w „odpowiedzialność” firmy. Takie nastawienie owocuje, przyszłe mamy później idą na zwolnienie lekarskie i z większym zaangażowaniem pracują będąc w ciąży. Wtedy też pracodawca może liczyć na to, że po zakończeniu urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego młoda mama wróci do pracy zamiast szukać innej, nie straci wówczas wartościowego pracownika.

Pod koniec artykułu znajdziesz przewodnik po przywilejach kobiet w ciąży w zależności od rodzaju umowy, a także obowiązkach, jakie prawo nakłada na pracodawcę.

Jeszcze kilka lat temu, zgodnie z polskim prawem pracodawca mógł zwolnić kobietę do końca 12 tygodnia ciąży. Pierwsze 3 miesiące są najbardziej niebezpieczne dla rozwijającego się płodu, to wtedy powstają najważniejsze układy w ciele młodego człowieka, jest to również czas, gdy wiele ciąż kończy się przedwcześnie, z tego powodu zwyczajowo nie informuje się o ciąży do końca 3 miesiąca. Obecnie kobieta jest chroniona prawem od 1 dnia ciąży, jednak zanim przepisy uległy zmianie, to o szkodliwości tego zapisu przekonała się jedna z moich czytelniczek.

MAGDA, międzynarodowa korporacja, umowa na czas nieokreślony, 2013

Na spotkaniu integracyjnym nie piłam alkoholu, więc koleżanka z pracy zapytała mnie czy jestem w ciąży. Licząc na jej dyskrecję powiedziałam, że tak ale na samym początku, więc jeszcze tego nie ogłaszamy. Jakie było moje zdziwienie, gdy w poniedziałek wezwała mnie kierowniczka i wręczyła mi wypowiedzenie. Musiałam je przyjąć, ale następnego dnia pojawiłam się w biurze z zaświadczeniem, że jestem już powyżej 12 tygodnia i zwolnieniem lekarskim. Zostałam przywrócona do pracy, ale więcej się już tam nie pojawiłam. Okazało się, że moja „koleżanka” się wypaplała kierowniczce i ta myślała, że może to wczesna ciąża i zdążą mnie zwolnić zanim zacznie mnie chronić prawo. Nauczyło mnie to ostrożności i ograniczonego zaufania do tak zwanych koleżanek z pracy.

Ten zapis szczęśliwie został zmieniony i w chwili obecnej kobieta w ciąży na umowie o pracę na czas nieokreślony jest objęta ochroną przed zwolnieniem od dnia poczęcia. Ta zmiana przepisów bardzo pomogła kolejnej mojej czytelniczce.

JUSTYNA, Agencja nieruchomości, umowa o pracę, 2017

Zostałam zwolniona w 6-7 tygodniu ciąży, jeszcze nie wiedziała o tym firma ani nawet rodzina, bo nikomu nie mówiłam. Dzień po rozmowie z przełożonym o moim zwolnieniu złożyłam pozew do sadu o przywrócenie jako, że jestem w ciąży. Przywrócili mnie do pracy po tygodniu, ale cała akcja była dla mnie stresująca i atmosfera w pracy zrobiła się bardzo napięta, więc poszłam na L4 i już na nim zostałam do końca ciąży. Po urlopie macierzyńskim wróciłam, wytrzymałam parę miesięcy, ale w końcu złożyłam wypowiedzenie, bo miałam dość atmosfery i podejścia do mnie.

Umowa o pracę na czas nieokreślony – to „święty Graal” dla niejednej kobiety, odsuwany maksymalnie w czasie przez pracodawców, oferowany dopiero. gdy prawo już do tego zmusza. Jest to bardzo krzywdzące, bo kobiety nie chcą tej umowy tylko po to, żeby „śmignąć” na macierzyński. Umowa na czas nieokreślony jest praktycznie niezbędna, gdy np. chcemy chociażby wziąć kredyt na mieszkanie. Pracodawcy jednak niechętnie oferują je kobietom, zwłaszcza tym w „wieku produkcyjnym”. Przekonały się o tym Agata i Ewa.

AGATA, Fizjoterapeutka na własnej działalności, 2018

U mnie w zawodzie praktycznie w ogóle nie ma szans dostać umowy o pracę, tylko własna działalność, co oczywiście w przypadku ciąży jest mocno problematyczne. Przekonałam się o tym na własnej skórze mimo, że w ciąży nie byłam ani nie planowałam.

Umowa kończyła mi się 31 października więc próbowałam z szefem o tym porozmawiać, zbywał mnie przez 3 tygodnie. W końcu usłyszałam od niego żebym sobie wybiła z głowy, że podpisze ze mną umowę na czas nieokreślony, mam przejść na własną działalność (miałam umowę na czas określony – już ostatnią możliwą wg kodeksu pracy), bo na pewno będzie tak jak ze wszystkimi, ze podpiszemy umowę, a ja za tydzień przyjdę i mu powiem ze jestem w ciąży i zniknę na 2 lata.

Po tej rozmowie byłam zdecydowana odejść, ale 2 dni przed końcem umowy szef mi powiedział, że nie stać go na to żeby mnie stracić (i modlił się za mnie całą noc, żebym jednak zmieniła zdanie), ale skoro taki ze mnie uparciuch to on podpisze ze mną tą umowę na czas nieokreślony, ale żebym nie liczyła na żadne podwyżki.

Ogólnie to każda sytuacja, gdy ja, czy któraś z dziewczyn z pracy kiepsko się czuła to od razu było macanie po brzuchu i „na pewno nie jesteś w ciąży?”.

Doskonale wiem, że w moim zawodzie (fizjoterapia) bariera jest znacznie mniejsza, bo na codzień pracujemy fizycznie z ciałem, dotykamy się, ale jednak to trochę przegięcie było… chwilami odbierałam to, jak molestowanie.

Z drugiej strony też wiem, że jak dziewczyny już były w ciąży to szef się o nie troszczył, pilnował, żeby odpoczywały i się nie przepracowywały, mogły np. poleżeć w przerwach miedzy pacjentami.

Również zmiana pracy dla kobiety w okolicach 30stki może być trudniejsze niż powinna, potwierdza to historia Ewy.

EWA, kontrakt w firmie consultingowej, 2018

Postanowiłam zmienić pracę, nie spodziewałam się, że będzie to trudne, bo poprzedni pracodawca był jednym z największych graczy na rynku. Ku mojemu zaskoczeniu spotkałam się nawet na rozmowie kwalifikacyjnej z pytaniem o to, czy planuję powiększenie rodziny! Działało mi to na nerwy bo nic takiego nie miałam w planach, a takie pytania nie powinny padać. Ostatecznie podpisałam roczny kontrakt przy bardzo ciekawym projekcie, wszystko szło dobrze, pracy było dużo (również po godzinach), ale po dwóch miesiącach nagle zostałam nagle zwolniona z niejasnych dla mnie powodów. Nieoficjalnie dowiedziałam się od dziewczyny, która była ze mną na projekcie, że powodem zwolnienia było… podejrzenie, że jestem w ciąży! Dlaczego? Bo często chodziłam do toalety (w tamtym czasie złapałam zapalenie pęcherza), pozostawię to bez komentarza. Teraz pracuje w normalnej firmie, ale po tych doświadczeniach zastanawiam się jak to będzie gdy faktycznie zajdę w ciążę.

Umowa na czas określony w przypadku ciąży ma swój niemiły haczyk, pracodawca nie musi przedłużyć umowy jeśli ta kończy się w trakcie urlopu macierzyńskiego, więc po prostu tego nie robi. Z taką sytuacją spotkała się Gosia, mimo wielu lat nienagannej pracy w firmie świadczącej usługi medyczne.

GOSIA, ogólnopolska sieć placówek medycznych, umowa o pracę o wynagrodzeniu najniższej krajowej na czas określony + umowa zlecenie do ustalonej pensji, 2018

Od samego początku, jak tylko zaczęłam pracować w firmie, wiedziałam, że ciąża jest tutaj tematem tabu i „niemiło” postrzegana. Będąc w ciąży chciałam pracować jak najdłużej – dobrze się czułam, niektóre z obowiązków mogłam również wykonywać zdalnie. O swojej sytuacji poinformowałam mojego prezesa osobiście, jak byłam w 4 miesiącu. Podczas rozmowy przedstawiłam swoją sytuację, zamiary, zaproponowałam osobę na zastępstwo, którą powoli przeszkalałam z zakresu moich obowiązków. Spotkałam się z pozytywnym odzewem, w związku z umową łączoną zapewniono mnie również, że wynagrodzenie, jakie będę otrzymywać będzie od kwoty którą otrzymywałam co miesiąc, szef zgodził się na pracę z domu, kiedy będę się gorzej czuła. Po tej rozmowie uspokoiłam się, byłam pozytywnie zaskoczona. Po dwóch miesiącach spotkał się ze mną kierownik, dopytywał jak się czuję, kiedy zamierzam przejść na zwolnienie, ile czasu zamierzam spędzić z dzieckiem po porodzie oraz jak wygląda sytuacja z wdrożeniem pracownika na zastępstwo. Byłam wtedy w 6 miesiącu ciąży, więc chciałam jeszcze pracować 2 miesiące. Wszystko przebiegało zgodnie z ustaleniami. Byłam świadoma, że mam umowę na czas określony i że kończy się ona podczas mojego urlopu macierzyńskiego, ale kierownik nic nie wspomniał o zakończeniu współpracy i deklarował że nie będzie zmian, jak będę chciała wrócić. Wiedziałam, że w firmie w tym czasie są dosyć duże zmiany w strukturze działów, ale zostałam uspokojona.

Następnego dnia dostałam telefon od tej samej osoby, z poleceniem że wedle decyzji dyrektora operacyjnego mam dostarczyć zwolnienie lekarskie od lutego – czyli za klika dni mam zniknąć z firmy… Byłam w takim szoku i okropnie to odchorowałam emocjonalnie i niestety fizycznie. Zrobiło się małe zamieszanie, bo sprzeciwiłam się temu poleceniu, więc zadzwonił do mnie sam prezes. Tutaj również padły obietnice, o niezmienionym wynagrodzeniu, o tym że dla mnie to nie stanowi różnicy kiedy pójdę na zwolnienie a dla firmy są to „oszczędności” bo płaci ZUS. Ze względu na dziecka i swoje zdrowie nie zamierzałam się buntować, bo mimo fatalnego zachowania i oczekiwań, czułam że mamy umowę. Poinformowałam mojego lekarza o sytuacji, była bardzo negatywnie do tego nastawiona, ale ze względu na moje złe samopoczucie po tych wydarzeniach – dostałam zwolnienie. Z dnia na dzień musiałam poinformować swoich pracowników, lekarzy z którymi współpracowałam, że nastąpią duże zmiany. Mnóstwo spraw nie dokończyłam, wiele rzeczy domykałam i przekazywałam będąc już na zwolnieniu.

Finał całej tej historii okazał się smutny, nie otrzymywałam wynagrodzenia takiego, jakie było obiecane- czyli tylko z umowy o pracę. Umowy, która skończyła się mi po 3 miesiącach urlopu macierzyńskiego nikt nie przedłużył, na maile i telefony nikt nie chciał odpowiadać, bo nie miałam niczego ustalonego na papierze. Dodatkowo opóźnienia w przesłaniu dokumentów do ZUSu , błędy w świadectwie pracy, brak jakiegokolwiek podziękowania sobie za współpracę – ogromny niesmak pozostał.

Obowiązek płacenia wynagrodzenia kobiecie w ciąży przejmuje ZUS, czemu więc pracodawcy tak niechętnie podchodzą do ciąży swoich pracownic? Obawiają się zmniejszonej wydajności, częstszych zwolnień lekarskich, konieczności zapewnienia bezpiecznego stanowiska pracy, urlopu wychowawczego, obowiązku trzymania etatu i opłacenia naliczonego w czasie nieobecności młodej mamy urlopu – więcej w przewodniku pod koniec artykułu.

Moją kolejną czytelniczkę Agnieszkę również spotkały nieprzyjemności z powodu ciąży. Poznajcie jej historię.

AGNIESZKA, Międzynarodowa korporacja- dział Call centre, 2016

Pracowałam w call center (rozmowy przychodzące). W 1 ciąży poinformowałam przełożonych od razu (bezpośredniego kierownika i jego przełożonego) o swoim stanie. Chciałam pozostać w pracy dopóki dam radę. W pierwszym tygodniu już pojawiły się problemy, bo mimo że obiecali zmienić mi grafik (wówczas grafikowali na 10 i 6 godzin, tak im pasowało najbardziej) to tego nie zrobili i czekała mnie zmiana 10-cio godzinna, na co nie miałam zamiaru się godzić w ciąży. Musiałam się wykłócać o czas pracy. Ciążę niestety poroniłam w 8 tygodniu.
Znajoma z mojego działu była grafikowana na 8h, ale też nie szli jej do końca na rękę. Przy słuchawce sadzali na 4h, gdy była harówka, a 4h poza komputerem (wtedy był taki wymóg), gdy nic się nie działo. Wtedy większość pracowników „zbijała bąki” czekając na połączenie, a ona latała z papierami po piętrach, bo musieli dać jej pracę poza komputerem. Poszła na zwolnienie po 2 miesiącach.
W drugiej ciąży poprosiłam o zwolnienie już w 5 tygodniu ciąży, poinformowałam o swoim stanie tylko kierownika wręczając zwolnienie, ale nieoficjalnie. Ukrywałam ciążę przed resztą załogi do 3 miesiąca (choć oczywiście domyślali się).
W 3 ciąży byłam już bez przełożonego, więc jeszcze w trakcie urlopu po macierzyńskim wzięłam zwolnienie – w 4 tygodniu ciąży (brzmi irracjonalnie).
Więc ogólnie to moje ciąże głównie były na zwolnieniu, ale początkowo chciałam pracować. Podejście przełożonych do ciężarnych sprawiło, że zmieniłam zdanie.

O tym, że pracodawca może próbować podstępem zwolnić kobietę w ciąży przekonała się czytelniczka Kasia, gdyby nie szybka reakcja i konsultacja z prawnikiem pewnie pracodawca „pozbyłby się problemu”.

KASIA, międzynarodowa firma transportowa, umowa o pracę na czas nieokreślony, 2018

Po upływie 3 miesięcy ciąży postanowiłam poinformować mojego szefa o tym, że jestem w ciąży. Chciałam zachować się fair i dać pracodawcy czas, żeby zatrudnić kogoś na zastępstwo, żebym mogła tą nową osobę przeszkolić. W planach miałam kilka miesięcy pracy, mimo że nie czułam się jakoś super na początku ciąży. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze, szef był bardzo miły, gratulował mi itp. Jednak po dwóch tygodniach zostałam wezwana na rozmowę, na której wręczono mi naganę z wpisem do akt! Byłam w totalnym szoku bo nie zrobiłam NIC, czym mogłabym zasłużyć na naganę, a dotąd moja praca była oceniana bardzo dobrze (miesiąc wcześniej miałam spotkanie półroczne, na którym szef był ze mnie zadowolony).

Przedstawicielka HR obecna na spotkaniu uspokajała mnie, że to nic takiego, tylko zwrócenie uwagi na niektóre aspekty mojej pracy i nie mam co się przejmować, bo po roku zniknie to z moich akt, nawet nie zdążę wrócić z macierzyńskiego. Naganę przyjąć musiałam, ale zadzwoniłam do znajomego prawnika, który mi powiedział, jak poważna jest to sprawa i że jego zdaniem jest to próba zwolnienia mnie dyscyplinarnie ze względu na ciążę! Odwołałam się i nagana została cofnięta, jako bezpodstawna (sama nagana zawierała rzeczy, które nie kwalifikowały się nawet na upomnienie). Cała sytuacja wywołała u mnie taki stres, że po rozmowie z szefem zasłabłam wracając z pracy i wylądowałam w szpitalu na izbie przyjęć, to naprawdę mogło zaszkodzić mojemu dziecku! Poszłam po tym na zwolnienie już do końca ciąży.

Według ankiety przeprowadzonej na Facebooku na grupie 150 kobiet, 77% z nich ma pozytywne lub neutralne doświadczenia związane z powiadomieniem pracodawcy o ciąży, a 23% miało doświadczenia negatywne.

77% kobiet miało pozytywne lub neutralne doświadczenia związane z poinformowaniem pracodawcy o ciąży
23% kobiet miało negatywne doświadczenia gdy poinformowało pracodawcę o ciąży

Wyniki napawają optymizmem bo większość była pozytywna lub neutralna, ale w mojej opinii to wciąż o 23% za dużo, to prawie ¼!

¼ kobiet miała nieprzyjemności z powodu ciąży, a tak nie powinno być!

Odmalowałam straszliwy obraz polskiego rynku pracy, ale nie martwcie się przyszłe mamy, nie wszyscy pracodawcy to bezduszne potwory 😉 Na koniec na osłodę poznajcie kilka historii dziewczyn, które pokazują, jak to wszystko powinno wyglądać i jak przeważnie wygląda 🙂 Większość pracodawców naprawdę rozumie i wspiera młode mamy.

Na potwierdzenie poniżej historie Oli, Karoliny i Asi. Poznajmy więc pozytywną stronę mocy!

OLA, NUTRICIA, umowa na czas nieokreślony, 2018

Z mojej perspektywy w podejściu pracodawcy do przyszłej mamy kluczowe są dwie kwestie – polityka firmy oraz relacja z bezpośrednim przełożonym. W obu tych kwestiach moja firma wypadła „na piątkę” Sam moment oznajmienia, że jestem w ciąży wspominam bardzo dobrze – otrzymałam od mojej szefowej dużo wsparcia oraz zachętę do częstszej pracy z domu i dostosowania rytmu pracy do moich sił i możliwości. Co ciekawe, informacja o ciąży nie zakłóciła zaplanowanej wcześniej dla mnie zmiany stanowiska. Po narodzinach maluszka otrzymałam miły prezent, a od czasu do czasu utrzymujemy też przyjazny kontakt, dzięki czemu nadal czuję się częścią zespołu. Po powrocie do pracy czeka na mnie specjalny program wprowadzający, który ma pomóc mi łagodnie wrócić do swoich obowiązków. Takie podejście firmy daje zawodowe poczucie bezpieczeństwa, tak istotne w czasie ciąży i macierzyństwa! Nie bez przyczyny NUTRICIA zdobyła w ubiegłym roku po raz 6. tytuł Najlepszego PracodawcyLINK https://nutricia.prowly.com/45294-nutricia-polska-juz-po-raz-6-najlepszym-pracodawca

ASIA, Firma świadcząca usługi rezerwacji hoteli– dział IT, umowa o pracę na 2 lata + 3 miesiące okresu próbnego. . 2017

Generalnie ja wspominam dobrze kwestię ciąży w pracy. Było mi trochę głupio, bo dowiedziałam się że jestem w ciąży pod koniec okresu próbnego. Powiedziałam po pierwszym USG, chyba nawet na tym samym spotkaniu z szefową na którym podsumowałyśmy okres próbny – kilka dni po jego zakończeniu. Reakcja była bardzo pozytywna. Usłyszałam nawet że szefowa cieszy się, że jestem w jej zespole 🙂 Zespołowi powiedziałam jakieś 2-3 miesiące później. Też się ucieszyli 🙂

Póki dobrze się czułam nie chciałam żadnych przywilejów z tego tytułu. Gdy poczułam, że jestem zbyt zmęczona dogadałam się na pracę na 6h (powołałam się na wtedy jeszcze aktywne choć już nieuzasadnione prawo o 4h przed ekranem komputera). Jak zaczęłam odczuwać bóle pleców (jakoś w siódmym miesiącu) poszłam na zwolnienie. Czasem jednak wpadałam zjeść z zespołem obiad.

Przed powrotem spotkałam się z naszą HR-ką, która pełniła wtedy chyba rolę przełożonego wszystkich w IT. Dogadałyśmy się bez problemu, podała mi pomysł wykorzystania urlopu zamiast zmniejszania etatu i skorzystałam żeby pracować 4h dziennie. I tak mniej więcej pracowałam do końca umowy, potem znalazłam inną pracę. O ile wiem, chętnie by mnie tam jeszcze zatrzymali 🙂

KAROLINA, Lasy Państwowe, Umowa na czas nieokreślony, 2018

Nigdy nie zapomnę dnia, gdy przyszło mi wreszcie oznajmić szefowi, że „i na mnie przyszedł czas” i jestem w ciąży. Poszłam jak na skazanie, wchodzę do gabinetu blada i z grobowa miną, oznajmiam, że jestem w ciąży. A on patrzy na mnie i pyta „pani Karolino, ale wszystko w porządku? Jest Pani zdrowa?” Ja przytaknęłam, a on „bo przyszła Pani jakby oznajmić jakieś źle wieści, a tu taka dobra informacja, gratuluję”. Od razu mi ulżyło. Pracowałam do 7 miesiąca. Nikt w pracy nie robił mi trudności. Szef działowy sam pozwolił mi pracować ile daje radę, aby tylko podstawowe obowiązki były wykonane. Miałam jego wsparcie – gdy ktoś w pracy czy z interesantów próbował mnie zdenerwować czy był uciążliwy, to szef działu zaraz reagował, by „dali mi spokojnie pracować”. Wyjątkowo miałam też delegacje własnym autem, by było mi wygodniej w aucie z klimatyzacją zamiast z kierowcą w ciężarówce. Takie rzeczy się bardzo docenia z perspektywy czasu. Chętnie tam wrócę.

Każdy pracodawca jest też po prostu człowiekiem, który może zachować się fair, bądź bardzo rozczarować. Najważniejsze żebyśmy byli dla siebie życzliwi, ciąża to wspaniały czas i przy odpowiednim wsparciu ze strony pracodawcy przyszła mama może bardzo wiele od siebie dać firmie. Warto uzbroić się w dodatkowe ładunki empatii i potraktować ciężarówkę tak, jak chcielibyśmy by potraktowano naszą mamę 🙂

PRZEWODNIK DLA KOBIET W CIĄŻY

Ciąża a umowa o pracę na czas nieokreślony

Jest to umowa najlepsza dla przyszłej mamy, gdy kobieta w ciąży pracuje na podstawie umowy na czas nieokreślony, jest chroniona przed zwolnieniem już od pierwszego dnia ciąży. Dotyczy to również sytuacji gdyby została zwolniona, gdy jeszcze nie wiedziała, że spodziewa się malucha, pracodawcy ma obowiązek przywrócenia jej do pracy.

Ciąża a umowa o pracę na czas określony

Umowa o pracę zawarta na czas określony ulega przedłużeniu do dnia porodu (jeśli kończyłaby się wcześniej). Ciężarna ma wtedy te same prawa do urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, co kobiety zatrudnione na umowie na czas nieokreślony.

Gdzie leży różnica między umową na czas określony i nieokreślony? Gdy umowa została przedłużona do dnia porodu, to po zakończeniu urlopu rodzicielskiego pracodawca nie musi zatrudniać na nowo pracownicy ani trzymać jej stanowiska, nie ma ona również możliwości wzięcia urlopu wychowawczego.

Gdy umowa na czas określony obowiązuje po porodzie to kobiecie przysługują wszystkie przywileje, ale tylko dopóki trwa jej stosunek pracy.

Ciąża na umowie – zleceniu

Tu już zaczynają się „schody” ponieważ umowa – zlecenie nie chroni przed zwolnieniem, przy tym typie umowy pracownica nie podlega kodeksowi pracy, tylko kodeksowi cywilnemu. Pracodawca nie ma też obowiązku przedłużać umowy do dnia porodu ani zatrudnić kobiety, kiedy odchowa dziecko.

Umowa ta jednak, jeśli obowiązuje jeszcze w dniu porodu, daje prawo do pełnego urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, podczas którego wypłacany jest jej zasiłek macierzyński obliczany na takich samych zasadach jak pracownicom etatowym.

Ciąża a praca tymczasowa

Pracownice tymczasowe, gdy ich staż pracy jest minimum dwumiesięczny, a umowa o pracę na czas określony miałaby się rozwiązać po upływie trzeciego miesiąca ciąży, to ulega automatycznemu przedłużeniu do dnia porodu.

Ciąża na umowie o dzieło i bez ubezpieczenia

Jeśli matka pracuje na podstawie umowy o dzieło (nie ma opłacanej składki chorobowej) to będzie jej przysługiwał odpowiednik urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Przez 12 miesięcy od dnia urodzenia dziecka będzie jej wypłacane świadczenie rodzicielskie w wysokości 1000 zł miesięcznie.

Matka prowadząca działalność gospodarczą

Tutaj nie ma różnicy z umową na czas nieokreślony, opłacone składki chorobowe daje przedsiębiorczyniom takie same przywileje, co zatrudnionym na etacie. W dniu porodu nabywają prawo do urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego z wypłacanym zasiłek macierzyńskim (wyliczanym jako średnia ze składek opłacanych przez 12 miesięcy).

Więcej informacji pod linkiem: http://wyborcza.biz/biznes/7,159911,23102383,przywileje-i-ochrona-kobiet-w-ciazy-co-przysluguje-przyszlej.html

Teoretycznie więc będąc na umowie o pracę na czas nieokreślony nie można zgodnie z art. 177 § 1 kodeksu pracy, rozwiązać ani wypowiedzieć umowy o pracę kobiecie, która jest w ciąży. Jednak nawet w tym wypadku trzeba mieć się na baczności i nie ignorować sygnałów świadczących o próbie zwolnienia. Są bowiem wyjątki, które pozwolą na zwolnienie kobiety w ciąży.

Zwolnienie dyscyplinarne – według art. 52 § 1 kodeksu pracy – może mieć miejsce w trzech przypadkach:

  • ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych;
  • popełnienia przestępstwa w czasie trwania umowy o pracę, jeżeli jest ono oczywiste lub stwierdzone prawomocnym wyrokiem;
  • utraty uprawnień koniecznych do pracy na zajmowanym stanowisku, jeśli doszło do niej z winy pracownicy.

Zwolnienie dyscyplinarne poprzedza nagana z wpisem do akt, której nigdy nie wolno zignorować i zawsze trzeba chociaż spróbować się od niej odwołać!

Kobietę ciężarną można również zwolnić w przypadku ogłoszenia upadłości albo likwidacji pracodawcy.

https://porady.pracuj.pl/zycie-zawodowe/w-jakiej-sytuacji-ciaza-nie-chroni-przed-zwolnieniem-z-pracy/

Obowiązki pracodawcy

  1. Ciąża wpływa nie tylko na wydajność kobiety, ale też nakłada na pracodawcę nowe obowiązki. Przyszła mama już nie popracuje po godzinach ani w nocy. Jeśli zajmowała stanowisko, w którym była narażona na szkodliwe warunki (np. zimno, gorąco, hałas, działanie pól elektromagnetycznych, promieniowania jonizującego i nadfioletowego) to pracodawca musi przenieść ją na bezpieczne stanowisko pracy (z tym samym wynagrodzeniem), a jeśli nie ma takiej możliwości to zobowiązany jest zwolnić ją z obowiązku wykonywania stosunku pracy.
  2. W dniu porodu kobieta automatycznie rozpoczyna urlop macierzyński, który trwa 20 tygodni (płatny 100%). Po jego zakończeniu przysługują jej 32 tygodnie urlopu rodzicielskiego (płatny 60%), większość kobiet wyrównuje to tak, aby przez cały okres urlopu otrzymywać 80% pensji.
  3. Po urlopie rodzicielskim kobieta ma prawo przejść na urlop wychowawczy, który trwa do 36 miesięcy i jest bezpłatny, ale w tym czasie kobieta zachowuje uprawnienia pracownicze.
  4. Pracodawca po zakończeniu urlopu wychowawczego ma obowiązek dopuścić pracownicę do pracy na dotychczasowym stanowisku. Wiąże się to z tym, że może zaoferować tylko umowę na zastępstwo osobie, która zastąpi kobietę w ciąży w czasie jej urlopu, taka umowa jest mniej atrakcyjna dla potencjalnych kandydatów.
  5. Po zakończonych urlopach zostaje jeszcze wiele dni urlopowych, które naliczały się mimo nieobecności kobiety w pracy i za które będzie musiał płacić pracodawca.

Kobiety w ciąży mają wiele praw, często nie są tego świadome, warto poświęcić chwilę, żeby zapoznać się z obowiązkami pracodawców i przywilejami jakie wynikają z bycia w ciąży.

Wszystkim przyszłym mamom życzę z całego serca, żeby Wasz pracodawca dobrze was potraktował, dużo zdrówka i szczęśliwego rozwiązania :*

fotografia Ewelina Raczkowska
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *