V edycja konferencji „Czas na ESG!”
Dwa dni, sporo zapisanych stron w notesie i jeszcze więcej tematów do przemyślenia. Za mną V edycja konferencji Czas na ESG! i zdecydowanie było warto być przez oba dni.

To, co szczególnie doceniam, to bardzo wysoki poziom merytoryczny i różnorodność perspektyw. Było o regulacjach, ryzyku, governance, dekarbonizacji, łańcuchach dostaw, danych, ratingach, audycie, KPI, komunikacji, AI, greenwashingu… i chyba właśnie ten ostatni został podczas konferencji odmieniony przez wszystkie możliwe przypadki. 😉
Absolutnie zapamiętam „GreEnwaShinG freestyle” Pawła Kudzi z Banku Pekao. Nie codziennie na konferencji ESG dowiadujemy się, że Adam i Ewa, wychodząc z raju, dali początek brandingowi i przemysłowi odzieżowemu, najnowszy James Bond ma z greenwashingiem więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać, a analizując łańcuch dostaw, możemy dotrzeć nawet do… ambasady Korei Północnej.
Było zabawnie, ale pod tym wszystkim kryło się bardzo poważne pytanie: czy naprawdę wiemy, co znajduje się w naszych łańcuchach dostaw i czy potrafimy udowodnić to, co komunikujemy?

I ten temat świetnie przewijał się dalej. W panelu moderowanym przez Aleksandrę Majdę przedstawiciele biznesu, nauki, prawa i UOKiK rozmawiali o greenwashingu, greenhushingu i o tym, jak mówić o działaniach środowiskowych, żeby z jednej strony nie przekraczać granicy nierzetelnych deklaracji, a z drugiej – ze strachu przed greenwashingiem nie przestać komunikować czegokolwiek.

Bardzo ciekawy był dla mnie również panel dotyczący „G” jako architektury sprawnego zarządzania. Bo ESG ostatecznie nie może kończyć się na zestawie rekomendacji czy raporcie. Musi wejść w procesy, odpowiedzialności, zarządzanie ryzykiem i podejmowanie decyzji. W dyskusji prowadzonej przez Beatę Tylman-Nowakowską udział wzięli m.in. przedstawiciele Energi, Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Cementowni Warta i UN Global Compact Network Poland.
Dużo konkretów przyniosła również część poświęcona ratingom ESG. Maciej Boryń z ORLEN mówił nie tylko o tym, jak zdobywać wysokie oceny, ale przede wszystkim, jak rozumieć mechanizm ratingów i wykorzystywać ich wyniki biznesowo. Dla mnie był to jeden z ciekawszych tematów pierwszego dnia.

Drugi dzień poszedł jeszcze mocniej w praktykę.
Warsztaty dotyczyły m.in. oceny ryzyka ESG, audytu narracji pod kątem greenwashingu, mapowania ryzyk klimatycznych, EMAS, PPWR, CBAM, EUDR, taksonomii, VSME czy zarządzania ryzykiem niefinansowym.
I były też tematy, których bardzo często brakuje mi w dyskusji o ESG: jak stworzyć KPI, które rzeczywiście pomagają zarządzać biznesem, jak przygotować się do audytu informacji ESG, jak przełożyć ESG na język zarządu i jak pokazać finansowe konsekwencje odkładania decyzji.
Właśnie takich konkretów szukam na konferencjach najbardziej. Nie kolejnego wyjaśnienia, czym jest ESG, tylko wiedzy wynikającej z praktyki biznesowej – rzeczy, które później można wykorzystać w pracy, a których często naprawdę trudno szukać w podręcznikach.

Do tego bardzo ciekawa formuła debat otwartych. Rozmawialiśmy m.in. o tym, czy audyt ESG jest wyłącznie kosztem, jak połączyć compliance, ISO, cyberbezpieczeństwo i ESG w jeden działający system, co dzieje się w łańcuchach dostaw oraz jak rozmawiać z zarządem, który mówi: „poczekajmy”, kiedy brak decyzji sam w sobie zaczyna generować ryzyko i koszty.
A między tym wszystkim świetni prelegenci, rozmowy w kuluarach, wymiana doświadczeń i naprawdę dobre jedzenie. Bo nawet najbardziej zaangażowany ESG-owiec potrzebuje czasem KPI w postaci liczby zjedzonych deserów. 😉
Wracam z konferencji z dużą dawką wiedzy, kilkoma nowymi perspektywami, sporą listą rzeczy do doczytania i przede wszystkim z poczuciem, że te dwa dni były dobrze wykorzystanym czasem.
Czas na ESG! – dziękuję za dwa naprawdę merytoryczne dni.


