ESG na rozdrożu. Czy naprawdę chcemy zrobić krok wstecz?
Od ponad 10 lat obserwuję, jak CSR, a następnie ESG rozwija się w Polsce. Pamiętam czasy, kiedy trzeba było tłumaczyć firmom, czym właściwie jest zrównoważony rozwój i dlaczego w ogóle powinien interesować zarządy. Pamiętam też, ile pracy kosztowało przekonywanie, że nie chodzi wyłącznie o wizerunek, ale o sposób prowadzenia biznesu, podejmowania decyzji i myślenia o przyszłości.

Photo by Susan Q Yin on Unsplash
I sporo udało się w tym czasie zrobić.
ESG zaczęło pojawiać się w strategiach firm. Zarządy zaczęły rozmawiać o ryzykach środowiskowych i społecznych, firmy porządkowały dane, wyznaczały cele i szukały sposobów, by przekładać deklaracje na konkretne działania. Oczywiście, nie wszędzie wyglądało to tak samo i nie zawsze wszystko szło w dobrym kierunku. Ale zmiana była widoczna.
Dlatego trudno mi dziś patrzeć na to, co dzieje się wokół ESG, bez poczucia, że coś ważnego zaczyna nam umykać.
Jak wynika z artykułu „Rzeczpospolitej”, liczba raportów ESG w Polsce spadła w ciągu roku o jedną trzecią. To oczywiście nie oznacza automatycznie, że firmy porzucają działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Skłania jednak do zadania pytania: czy wprowadzane zmiany regulacyjne rzeczywiście pomagają nam skupić się na tym, co najważniejsze, czy przy okazji podważają sens pracy, którą wiele organizacji wykonało przez ostatnie lata?
Mam wrażenie, że znaleźliśmy się dziś w dość osobliwym momencie. Z jednej strony mamy firmy, które zdążyły już włączyć ESG do swojego sposobu myślenia o biznesie. Z drugiej sygnał płynący ze zmian regulacyjnych, że można zwolnić, ograniczyć zaangażowanie, a niektóre rzeczy odłożyć na później.
I to właśnie ten rozdźwięk wydaje mi się szczególnie niepokojący.
Dwa światy, które powinny się spotkać
Niedawno Marcin Milczarski napisał o „światach równoległych w ESG”. O różnicy między tym, o czym rozmawiamy na konferencyjnych scenach, a tym, z czym firmy mierzą się na co dzień. Z jednej strony wielkie wyzwania, ambitne cele i globalne dane. Z drugiej koszty energii, konkurencja, presja na rentowność i zwyczajna troska o to, czy biznes będzie miał stabilne podstawy do dalszego działania.
To ważna refleksja, z którą trudno się nie zgodzić.
Nie każda firma ma zasoby dużej korporacji. Nie każda może w tym samym tempie wdrażać nowe rozwiązania. I nie każda potrzebuje takich samych narzędzi, żeby odpowiedzialnie zarządzać swoim wpływem na otoczenie. Szczególnie w przypadku mniejszych przedsiębiorstw musimy umieć odróżnić to, co rzeczywiście potrzebne, od wymagań, które stają się celem samym w sobie.
Nie przekonamy biznesu do ESG, jeśli będziemy mówić wyłącznie o tym, co powinien robić, nie próbując zrozumieć, w jakich warunkach funkcjonuje. Nie pomoże też przekonanie, że brak entuzjazmu wobec kolejnych obowiązków wynika z niezrozumienia tematu. Firmy mają prawo pytać o koszty, sens podejmowanych działań i ich wpływ na działalność. To nie jest dowód braku odpowiedzialności, tylko część normalnej rozmowy o biznesie.
ESG potrzebuje dziś właśnie takiej rozmowy. Bez moralizowania, bez założenia, że wszyscy muszą podążać identyczną drogą, ale też bez udawania, że wyzwania środowiskowe i społeczne przestaną istnieć, jeśli przestaniemy o nich mówić.
Bo oba te światy – ambicji związanych ze zrównoważonym rozwojem i codziennych realiów prowadzenia firmy — nie powinny ze sobą konkurować. Powinny się spotkać.
Zmieniają się przepisy. A co z tym, co już wypracowaliśmy?
Rozumiem potrzebę uproszczenia regulacji. Ale jest zasadnicza różnica między ograniczeniem obowiązków sprawozdawczych, a rezygnacją z samego zainteresowania ESG. Można raportować mniej i nadal odpowiedzialnie zarządzać firmą. Można nie podlegać określonym wymogom, a mimo to analizować zużycie energii, wpływ działalności na środowisko, warunki pracy czy ryzyka związane z łańcuchem dostaw.
Problem w tym, że zmiany regulacyjne nie zawsze są odbierane tak subtelnie. W części firm uproszczenie zasad może zostać odczytane znacznie prościej: skoro nie musimy, to po co?
I właśnie tego się obawiam.
Nie sądzę, żeby wszystkie firmy nagle porzuciły to, co wypracowały. Wiele z nich dostrzegło już realną wartość takiego podejścia. Obawiam się jednak, że dla części organizacji zmiana przepisów będzie wystarczającym argumentem, by wrócić do dawnych priorytetów.
A przecież ryzyka, którymi zajmujemy się w ramach ESG, nie znikają wraz ze zmianą regulacji. Nie znikają problemy z dostępnością zasobów, skutki zmian klimatu, wyzwania związane z pracownikami ani oczekiwania partnerów biznesowych. Zmienia się zakres obowiązków, ale niekoniecznie zmienia się rzeczywistość, w której firmy muszą funkcjonować.
Nie wszystko, co ważne, musi być obowiązkowe
Nie jestem zwolenniczką raportowania dla samego raportowania. Nie uważam też, że każda firma powinna wdrażać identyczne rozwiązania, chciałabym jednak, żebyśmy w dyskusji o deregulacji nie zgubili tego, co przez ostatnie lata udało się zbudować.
Możemy raportować mniej. Możemy upraszczać przepisy. Możemy rozmawiać o tym, co naprawdę ma sens dla biznesu. Ale nie chciałabym, żebyśmy przy okazji uznali, że sam zrównoważony rozwój ma dziś mniejsze znaczenie niż jeszcze kilka lat temu.
Bo jeśli firmy zajmują się ESG wyłącznie wtedy, gdy muszą, to znaczy, że wciąż mamy sporo do zrobienia. A jeśli udało nam się już przekonać część biznesu, że warto patrzeć na swoją działalność szerzej i długofalowo, nie pozwólmy, by ten dorobek poszedł na marne.

Katarzyna Stobiecka ESG Consultant
Od ponad dekady związana z CSR i zrównoważonym rozwojem, dziś wspiera firmy w przekładaniu ESG na konkretne działania – od strategii i analizy podwójnej istotności po raportowanie zgodne ze standardami ESRS i GRI. Łączy ekspercką wiedzę z lekkim piórem, dociekliwością i przekonaniem, że za każdą dobrą strategią powinny stać realne zmiany, a nie tylko kolejne dokumenty. Entuzjastka wolontariatu pracowniczego, dialogu z interesariuszami i społecznego wymiaru biznesu. Od 2016 roku prowadzi stronę Poczuj miętę do CSR, na którym dzieli się swoją pasją do odpowiedzialnego biznesu.
Polecam artykuł: https://www.rp.pl/biznes/art45214371-esg-gwaltownie-wyhamowalo-liczba-raportow-spadla-o-jedna-trzecia oraz Wypowiedź Marcina Milczarskiego https://lnkd.in/p/dvUfaBMC